Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 6/6. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 6/6. Pokaż wszystkie posty

sobota, 17 marca 2012

John Milton - Raj utracony

Autor: John Milton
Tytuł: Raj utracony
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Ilość stron: 440



      Raj utracony autorstwa Johna Miltona to kolejna pozycja z serii Arcydzieł Literatury Światowej Zielonej Sowy, którą miałam przyjemność przeczytać. Na obwolucie zamieszczono informację, że Milon od początku swej twórczości marzył o dziele takim jak Raj utracony. Niezaprzeczalnie to właśnie dzięki temu dramatowi wiele czytelników może zapoznać się z niebywałym talentem pisarza. Miltonowskie dzieło było i nadal jest czytane zarówno przez prostych ludzi, jak i erudytów. Co zatem sprawiło, że utwór wciąż zdobywa nowych wielbicieli? Nie można tego określić jednoznacznie, lecz jedno trzeba przyznać Milotnowi - dokonał czegoś, o czym bezustannie marzą pisarze, także i ci pławiący się w sławie tymczasowej.


      Raj utracony traktuje o powstaniu świata, pochodzeniu dobra i zła - jak czytamy na obwolucie. W rzeczywistości jest to poruszająca literatura, przez którą nie przejdziemy bezwolnie i nie zapomnimy o niej po paru tygodniach. Dramat Miltona będzie obecny w każdej sekundzie naszego życia, gdy zaczniemy zastanawiać się, jak wyglądałoby to, gdyby Adam i Ewa postąpili inaczej. Jaki byłby świat? Otóż, tu pozostaje nam kwestia dyskusyjna. Czy utopia jest idealna? Zapewne nie, przecież bez poznania cierpienia człowiek nie jest w stanie odczuć szczęścia całym sobą. 
Gdziekolwiek zwrócę lot, tam czekać będzie
Gniew nieskończony, nieskończona rozpacz!
Gdziekolwiek zwrócę lot, tam wszędzie piekło.
Piekło jest we mnie, a na dnie otchłani
Głębsza, ziejąca czeluść się otwarła,
Przy której piekło dręczące jest niebem.
      Najbardziej podobał mi się dobór środków językowych. Sprawiają one, że dzieło Miltona jest nie tylko opowieścią o upadku pierwszych ludzi, lecz także wybitnym świadectwem geniuszu pisarza. Niekiedy tylko miałam wrażenie, że twórca sam gubi się w swych domysłach, brodzi w poszukiwaniu prawdy i nie potrafi stanąć w jej obliczu, chociaż jest tak blisko. Zapewne jest to sposób ukazania zagubienia człowieka zarówno wcześniej, jak i teraz.

      Niezmiernie przypadło mi do gustu tłumaczenie Macieja Słomczyńskiego. Wiele razy bywało tak, że wybitne dzieła jak Romeo i Julia były przekładane z języka ojczystego w lepszy bądź gorszy sposób. Wśród dzieł ponadczasowych rzecz ma się tak, że trudno oddać barwę języka, jakim posługiwano się w dawnych czasach, ukazać kunszt rymów, a przy tym nie zgubić głównego sensu utworu. Maciejowi Słomczyńskiemu udało się połączyć te wszystkie elementy ze sobą  taki sposób, aby Raj utracony, mimo iż nie czytany w oryginale wciąż potrafił zachwycić i sprawić, że czytelnik zapomni o świecie dokoła, byleby tylko dać się porwać w wir tragimelancholijnych wydarzeń.

      Reasumując, Raj utracony Johna Miltona, polecam nie tylko osobom interesującym się stworzeniem świata, nie tylko tym, którzy oczekują od dzieła ukazania geniuszu literackiego. Jak wspomniałam na samym początku dramat Miltona trafi absolutnie do każdeg; począwszy od warstw nie przywiązujących zbyt wielkiej wagi do religii, po tych, dla których Bóg jest najwznioślejszą potęgą. Mnie osobliście niezmiernie przypadła do gustu narracja, nieco patetyczny styl (w takich się lubuję), a także masa środków artystycznych połączonych w tak kunsztowny sposób, że nie zdawały się być przypadkowo ułożonymi słowami w czasie artystycznej burzy, ale głęboką zadumą nad wymową każdego zdania.

Egzemplarz recenzencki otrzymałam od wyd. Zielona Sowa, za co serdecznie dziękuję.

czwartek, 12 stycznia 2012

Henryk Sienkiewicz - Ogniem i mieczem

Autor: Henryk Sienkiewicz
Tytuł: Ogniem i mieczem
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Ilość stron: 844



     Po powieść Henryka Sienkiewicza pt. Ogniem i mieczem sięgnęłam pewnego zimowego wieczoru, chociaż trafniej byłoby to nazwać przedzimiem, w celu przypomnienia sobie lektur, które niegdyś mnie zauroczyły. Tak się składa, że nie zawsze byłam wielbicielką Sienkiewiczowskiej prozy. O ile moje pierwsze spotkanie z tym autorem było udane, to później wielokrotnie przestrzegana przed Krzyżakami, podchodziłam nieco sceptycznie do tej książki. I patrząc na to wszystko z boku, to właśnie początkowe nastawienie sprawiło, że nie odebrałam owej historycznej powieści tak jak powinnam. Postanowiłam zatem przypomnieć sobie, dlaczego stało się tak a nie inaczej, i po ponownym zagłębieniu się w lekturę Krzyżaków, stwierdziłam, że twórczość tego pisarza niezmiernie przypadła mi do gustu, dlatego sięgnęłam po kojne jego dzieło - pierwszą część Trylogii.

     Ogniem i mieczem opowiada o dziejach Polaków podczas powstania pod wodzą Chmielnickiego. Jego samego mamy okazję poznać już w pierwszych rozdziałach, aczykolwiek jest to dopiero pobieżny wgląd w niebywale rozwiniętą postać. Tłem drugoplanowym jest miłość Jana Skrzetuskiego, mężnego rycerza, oraz Heleny Krucewiczówny. Przyznam, że to właśnie ten aspekt sprawił, że książka zyskiwała dodatkowy atut. Uwielbiam powieści, w których akcja nie jest skupiona wokół jednego punktu, lecz rozbiega się w wielu kierunkach. W Ogniem i mieczem tak właśnie jest. Powstrzymywałam się, żeby nie zajrzeć na ostatnią stronę, bo chociaż bardzo dobrze znam historię, to pragnęłam odkryć nowe sytuacje towarzyszące rozwojowi uczucia hardych państwa.

     Już po pierwszych stronach powieści, fabuła zdaje się pochłaniać czytelnika. Gdyby ktoś przed sięgnięciem po tę pozycję, powiedział mi, że arcydzieło literatury zauroczy mnie na tyle, że będę miała ochotę na więcej, to wyśmiałabym go. W książkach, które niegdyś czytaliśmy możemy dostrzec coraz to inne tło towarzyszące rozwojowi akcji. Ja dzieje w Ogniem i mieczem doskonale znałam, to z filmu, to z lekcji, lecz mimo wszystko śledziłam z zapartym tchem postępowania Skrzetuskiego. Ten mężny człowiek od razu przysposobił sobie moją sympatię. Podążałam wraz z nim przez bory, lasy, byleby tylko odnaleźć ukochaną Helenę. I kiedy już mężczyzna został pozbawiony nadziei, pragnęłam go pocieszyć. Nieczęsto tak bardzo przywiązuję się do poszczególnych postaci. Zazwyczaj ma to miejsce w wielostronicowych seriach, typu Harry Potter, lecz tu, mimo iż powieść liczy zaledwie 844 strony, żywiłam przyjazne uczucia niemalże do każdego z bohaterów, także i niepokornego Kozaka. Mówiąc tylko, mam na myśli fakt, że nie spostrzegłam, kiedy skończyłam Sienkiewiczowskie dzieło.

     Podsumowując, powieść Sienkiewicza polecam absolutnie każdemu. Począwszy od pasjonatów historii, po złaknionych nowych przygód niedowiarków, że książka historyczna potrafi zdobyć tak wielką sympatię czytelnika. Podążając przez długie opisy, rozkoszne wysnucia zatartych wątków na wierzch, będziemy w stanie odbyć podróż w nieprzebrane motywy literackie; w Ogniu i mieczu kryją się bowiem zarówno wątki podróżnicze, miłosne, jak i dotyczące domu, za który Polacy tak chwacko walczyli. Jedno trzeba przyznać Henrykowi Sienkiewiczowi - dokonał tego, co zamierzał, stworzył powieść pokrzepiającą serca patriotów.


Egzemplarz recenzencki otrzymałam od wyd. Zielona Sowa, za co serdecznie dziękuję.